Przenosiny

Posted in Uncategorized on March 28, 2010 by krzysztofozog

Od teraz tylko na http://krzysztofozog.blogspot.com/ !

Worplace znów zagrało!

Posted in Uncategorized on March 20, 2010 by krzysztofozog

A ja znów tam byłem i fociłem!

Ha, czyli kolejny kosmiczny koncert. Poniżej kilka z kadrów.

Więcej pojawi się pewnie na Workplace’owym Myspacie :)

News! News! News!

Posted in Wpisy na spokojnie on March 3, 2010 by krzysztofozog

Czyli co nowego w Krozlandzie.

Zawsze mam dylemat czy zacząć od początku czy od końca. Hmm… niech będzie od końca :)

Zaraz zabieram się za oglądanie filmu. I pojawił się dylemat co zobaczyć na ekranie. Skończyło się na Szklanej pułapce 4.0. Czyli opowieści o łysym, brzydkim Brucie, który strzela helikopterami. Hah, a i tak lubię ten film!

Muzyka – stwierdziłem, że zarzucam się smutami i muzyką dla stetryczałych chomików po operacji zmiany sierści. Dlatego zmieniam wyposażenie głośników. Pominę konkretne zespoły, ale więcej bitów teraz.

Praca. Tu zacznę od linka do Workplace-owego MySpace’a. Zacząłem od tego, ponieważ z chłopakami teraz współpracuję jako fotograf. I nie ukrywam, że cieszę się z tego niezmiernie, bo muzykę grają przyjemną koncertowo.

Kończąc wpis – zmykam na kolację, film i książkę przed snem!

Kroz out!

Klik i rośnie!

Posted in Uncategorized on February 28, 2010 by krzysztofozog

http://kroz.posadzdrzewo.pl zasadziłem drzewo, a jakże. Każdy mężczyzna powinien zasadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna.
Na to drugie nie mam kasy, a z ostatnim mi nie spieszno. Zostało więc drzewo. Jak urośnie w Internecie, zasadzą je naprawdę.

Pomóżcie!

Art by Light Project

Posted in Wpisy na spokojnie on February 22, 2010 by krzysztofozog

Ok, przyznaję – dawno mnie tu nie było.

Obiecuję się postarać poprawić, a przynajmniej mam zamiar. Nijak nie mogę się tłumaczyć brakiem wolnego czasu a już napewno zapracowaniem. Chociaż to drugie… nie no, nijak.

Nadal studiuję, a to oznacza, że jest szansa na poprawę mojego, momentami koślawego, intelektu. Studia łączą mi się nierozłącznie z takim czymś, co się zowie praca licencjacka. Po burzliwych unikaniach seminarium i skrzętnych zmyłkach promotora zacząłem czynić postępy. Napisany pierwszy rozdział niestety nie został dziś przyjęty z powodów nadal dla mnie nie zrozumiałych. Swoje jednak wywalczyłem – będzie po mojemu!

Dalej, co by tu jeszcze… a! Wykombinowałem sobie, że jak już skończę studia i dostanę mgr przed nazwiskiem, to chętnie zostałbym na uczelni. Zacząłbym robić doktorat, badał co mam do zbadania, pisał, co mam do pisania i prowadziło wykłady! hah, ile by w tym było frajdy!

Co do nauczania, to znów uczę w szkole. Przyznam się, że słowo “uczę” jest nieco przesadzone, ale oddaje istotę rzeczy. Jeśli chodzi o naukę, to chcę i zależy mi na zmotywowaniu się do skonstruowaniu warsztatów fotograficznych. Jutro widzę się z gościem, który ma mi w tym pomóc, to dam znać jak poszło.

Art by Light Project! Właśnie! To tak naprawdę łączy w sobie wszystko. Zdjęcia do licencjatu, chęć nauki, fotografię w ogóle i zabawy filmowo/muzyczne (czyt. czołówkowo-diaporamowe). Więcej jak się rozwinie. A w tej chwili zapraszam do obejrzenia:

[Błazenada mości państwo!]

Posted in Poetycznie rzecz ujmując on January 14, 2010 by krzysztofozog

Błazenada mości państwo!

Drób zarządza dziś w chlewiku.

Cienko przędą, ale przędą,

znaczy się, że swetry będą

wyszywane w Białymstoku.

Słońce nam się rozmnożyło,

teraz dwa, widywać można.

Jedno, hen daleko w niebie,

kręci się dokoła świata.

Drugie, nieco mniejsze raczej,

podryguje tu, w stolicy.

Licho nie śpi,

toteż pobudziło innych,

by rozgardiasz wprowadzali

w nasze czyste, ufne głowy.

Od tej pory do kolacji,

zamiast przypraw używamy wzorców godnych

tego, by nie mówić o nich solę,

jeno pieprzę… takie flaki.

Wnet nadzieja,

z płytkiej drzemki obudzona,

susem gibkim

wiejskie schody pokonała.

Nikt biedaczce nie oznajmił jednak,

że zamknięto salę wielką.

A powodem były sprawy wagi wyższej

niżbyś myślał.

Absolwenty wraz z Soplicą,

przy zielonym siedzą stole.

Wykładają karteluszki,

dokumenty i przekroje.

W oczy kole, powiadają,

popijając fest zmrożone.

Błazenada przyjaciele!

Pora wziąć się za porządki.

Ale zaraz!

Jak mam niby,

uratować kraj od zguby?

Słowem?

Wersem?

Piekarnikiem!

To, co tygryski lubią najbardziej.

Posted in Wpisy na spokojnie on January 14, 2010 by krzysztofozog

Hmm, to pierwsza notka na tym blogu, którą mam czas spokojnie napisać.

Tak więc, nie może być inaczej i niniejszy tekst otwiera kategorię “wpisy na spokojnie”.

Nie przedłużając – Rozdział I – Przygody.

Czy nie jest prawdą, że każdy chłopiec, marzy o byciu legendarnym herosem (w jakiejkolwiek postaci)?

Pamiętam dobrze, jak sam chciałem być superbohaterem, potem serdecznie żałowałem, że nie urodziłem się w czasach świetności koloseum. Skończyłem na wyprawach krzyżowych odbywanych w zaciszu pokoju przy blasku lampki nocnej. To były dopiero czasy. Zero trosk, pochłaniały mnie wyprawy wgłąb własnej wyobraźni.

Niedługo potem dorosłem zbyt szybko i zapomniałem o potędze skrywanej w głowie. Zadziwiające, jak wielu ważnych skądinąd rzeczy wyzbywamy się przez głupi argument “jestem już na to za stary”. Nigdy nie jesteśmy za starzy na marzenia!

Romantyzm. To słowo mocno łączy mi się z przygodami. Bo przecież jak przygoda to wyprawa. Jak wyprawa to niebezpieczeństwo. A skoro groza to walka. Walczy się zazwyczaj o coś i to w sposób wzniosły. I tu dochodzimy do przerysowywania wielu sytuacji. Oto mamy opis Gandalfa białego, który dumnie stoi u wrót Isengardu. Czy też Rolanda, z serii “Mroczna wieża” autorstwa King’a, który z właściwym sobie urokiem wystrzeliwuje całą wioskę na pustkowiu. Czytamy takie fragmenty i czujemy jak serce nam rośnie. Wow! To jest gość!

No, ale nie ma co szerzyć pochwały brutalności. Bo tytułowe przygody nie zawsze toną w hektolitrach krwi.

Gimnazjum upłynęło mi pod znakiem k10 i k20. Mówiąc jaśniej, to miałem spora styczność z wielościennymi kostkami do gry. Wtajemniczeni już wiedzą, że grałem w RPG. Te długie godziny spędzone nad kartami postaci owocowały pomysłami na coraz to nowe przygody. Setki sytuacji z tych sesji zapadło mi w pamięć i nie sądzę bym kiedykolwiek starał się je zapomnieć.

Zaczęło się od post apokaliptycznej Neuroshimy. Polskiego systemu, który zdecydowanie zatrząsł polskim rynkiem RPG. Kupiłem nawet dwa dodatki do niego, mimo, że unikałem wydawania pieniędzy na takie rzeczy. Dziś odrobinę żałuję, ale nic na to nie poradzę. Niedługo później zauroczyłem się Cyberpunkiem. To jest dopiero system. Ten klimat, ten podręcznik, który do dziś mam na półce i co jakiś czas przeglądam ze łzami w oczach. Niestety jakiś (dokładnie wiem kto!) drań wyrwał mi stronę. Ech…

Przeszedłem też przez etap Warhammera, Wampira Maskarady i zahaczyłem również o polską Arkonę. Na nieszczęście drużyna się rozpadła i nie było już jak zdobywać kolejnych wspomnień w nieistniejących – podobno – światach. Ale to właśnie w nich robiłem rzeczy, na które w prawdziwym świecie nie mam szans. Bo przecież nijak nie odważyłbym się skakać z rozpędzonego samochodu na mknący autostradą motocykl, starając się trafić w bak innego pojazdu, w którym znajduje się mój kompan zakneblowany przez wysłanników mafioza – a tam mi się to udało i dostałem tylko lekką ranę!

Heh, ale zawsze potrafiłem odróżnić rzeczywistość od fikcji! No prawie zawsze, ale nie o tym teraz.

Pochwalić się muszę, a raczej chcę. Bo widzicie nadal zdarza mi się pogrywać na komputerze. Na całe szczęście omijam szerokim łukiem internetowe badziewia, chociaż swojego czasu OGame zabierało mi 99% życia. Chodzi o to, że zainstalowałem dawno nieruszane Neverwinter nights. I ach, odżyła żądza przygód!

O tym więcej innym razem. Poniżej moja chluba i duma, czyli zabiłem pierwszego w życiu smoka! Ha! Giń maszkaro!

Na szybko, bo czas stygnie!

Posted in Wpisy szybkie on January 8, 2010 by krzysztofozog

Piątek wieczór.

Co tu dodawać!

Dr D.R.E!

A mówiąc jaśniej – wybywam z domu. Znajomi zapraszają, więc biorę co mam najcenniejsze i uderzam na imprezę!

Najlepszego wszystkim, którzy nie spędzają dziś nocy przed monitorami!

100!

Posted in Wpisy szybkie on January 6, 2010 by krzysztofozog

100 wejść już:)

Hmm, jak na drugi dzień bytności, nie jest źle :)

Wywiad z Marcinem

Posted in Wpisy szybkie on January 6, 2010 by krzysztofozog

Jako student dziennikarstwa i człowiek czynnie  w zawodzie działający, czasami pokuszę się o podlinkowanie “twórczości”.

Poniższy wywiad powstał na rzecz projektu, który ze znajomymi z roku realizujemy w celu zaliczenia semestru (nie ma to jak poprawna polszczyzna ;P).

Dają link do wywiadu, ale zachęcam również do ogarnięcia całości serwisu.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.